Przez życie z przyjacielem…


Malarstwo weneckie wyróżniało się na tle innych szkół włoskiego malarstwa renesansowego. Po obejrzeniu większej liczby obrazów uważny widz umie rozpoznać wenecjanina. Jest to bardziej znawstwo niż wiedza, ale zawsze warto ćwiczyć się w takim rozróżnianiu. Mieszkający w Wenecji i okolicach artyści uczyli się od swoich mistrzów konstruowania obrazu nie tyle linią i bryłą, co barwą i powietrzem.

Taki sposób myślenia o konstruowaniu przestrzeni na dwóch wymiarach płótna pozwala artyście na osiąganie zachwycających wyników nie tylko w mistrzostwie oddawania kształtów i przestrzeni, lecz także tworzyło malarstwo potrafiące wciągnąć oglądających w emocje, jakie malarz prezentował na płótnie. Smutek czy gniew na obrazach Bellinich, da Conegliano czy samego Tycjana, były nie tylko wyobrażone, one stawały się w pewien specyficzny sposób realne.

W tym momencie należy na chwilę się zatrzymać. Cóż oznacza „realność emocji ukazanych na obrazie”? Jest tylko jedno miejsce, w którym owa realność staje się możliwa, jest nim głowa odbiorcy sztuki. Jeżeli nasze uczucia i emocje stają się zgodne z tymi, które obrazuje artysta, to możemy powiedzieć, że jego malarstwo w pełni przemawia do widza.

Przykładem jest obraz Cimy da Conegliano ukazujący Dawida i Jonatana przemierzających razem pustą przestrzeń. Nie ma powodu do bawienie się w szarady: „zgadnij czytelniku, kogo przedstawia obraz?” Młodzieniec ubrany w żółtą szatę dźwiga ogromną kudłatą głowę o szpetnych rysach,  która razem z ogromnym miecze oraz z procą zatkniętą za pas pozwala nam bez błędu poznać w namalowanej postaci przyszłego psalmistę i monarchę Izraela.

Trochę większy problem może mieć widz starając się rozpoznać drugiego młodzieńca. Przedstawiono go nieco w głębi obrazu w stosunku do Dawida, ubranego w zbroję, z włócznią w ręce. Jednakże jest to postać pozbawiona jakichkolwiek atrybutów zezwalających na identyfikację. Jednakże historia króla Dawida opisana w Piśmie Świętym, pozwala nam na utożsamienie towarzysza wędrówki z Jonatanem, synem króla Saula.

Po zwycięstwie nad Goliatem, młody pasterz stał się narodowym bohaterem, osiągając status – jakbyśmy to teraz powiedzieli – celebryty, osoby będącej na językach wszystkich. Saul, robiąc dobrą minę do złej gry, włączył go do swojej rodziny, oddając córkę za żonę. Jednakże przyjaźni ze swoim synem nie mógł zadekretować i powstała spontanicznie, jako związek dwóch szlachetnych i bohaterskich postaci. Przyjaźń tym bardziej zdumiewająca, że już wkrótce Dawid popadł w konflikt z królem Izraela i stał się banitą, a z czasem pretendentem do korony. Był więc kimś w rodzaju głównego konkurenta młodego Jonatana. W niejednej powieści staliby się zażartymi wrogami, zwalczającymi się do śmierci. Tu było inaczej, Jonatan niemalże zdradzając swego ojca stawał po stronie przyjaciela.  A miłosierny Bóg, zapewne ciesząc się tak pięknym i szlachetnym uczuciem, pomiędzy młodzieńcami, nie dopuścił aby stanęli oko w oko na polu bitwy. Dla porządku należy dodać, że śmierć Jonatana w walce z Filistynami, była powodem pierwszej z ekspresyjnych żałob Dawida.

Jednakże  każdy uważny widz musi zadać sobie pytanie: „jaką scenę ukazuje scena skomponowana przez da Conegliano? Gdzie zmierzają i o czym rozmawiają młodzi bohaterowie?

Sztuka chrześcijańska, wbrew pozorom nie ograniczała się nigdy do zwykłego obrazkowego przedstawiania historii biblijnej. Obrazy i rzeźby często starały się odpowiedzieć na  potrzeby duchowe ludzi. W XIV i XV stuleciu w Europie Zachodniej postępował proces indywidualizmu wiary. Artyści zaczęli tworzyć obrazy, które nie przedstawiały konkretnych scen Pisma Świętego, lecz miały za zadanie ukazać jakąś ideę czy natchnąć modlącego się przed obrazem do jakichś wzniosłych myśli lub uczuć. Bardzo często powstawały historie, które co prawda nie zostały opisane w Biblii, lecz ludzie doskonale rozumieli, że mogły zaistnieć. Najlepszym przykładem jest Pieta, gdzie ciało, zdjętego z krzyża Odkupiciela, złożono na kolanach płaczącej matki. Jest to zupełnie naturalna scena pożegnania ze zmarłym synem i dlatego wierni przyjęli je, doskonale rozumiejąc emocje w nim zawarte.

Podobnie jest z młodymi Dawidem i Jonatanem, jeżeli się przyjaźnili i byli sobie bliscy to nikt przy zdrowych zmysłach nie mógłby zaprzeczyć faktowi ich przyjacielskiej pogawędce i wspólnemu spacerowi. Ale sama taka historia nie tłumaczy potrzeby stworzenia obrazu. Malarstwo religijne, zawsze ma jakiś cel w swoim powstaniu, gdybyśmy nie umieli go znaleźć, to można by traktować obraz jako zwykłą scenę, być może przedstawiającą bandytów lub żołnierzy.

Klucz do zrozumienia obrazu znajduje się w głębi, za postaciami ustawionymi na pierwszym planie. Malarze weneccy byli znani jako twórcy doskonałych, przestrzennych pejzaży. Potrafili sceny z życia Zbawiciela, lub współczesnych sobie ludzi, umieszczać w rozległym pejzażu, który był namalowany tak pięknie, że nie budził żadnych wątpliwości odnośnie potrzeby jego skomponowania. Bardzo często nie był jedynie dekoracją i jego elementy stanowiły wytłumaczenie treści, zawieranych przez twórcę w malowidle.

Tak samo jest w tym konkretnym obrazie. Tylko na pierwszy rzut oka może się wydawać, że jest to pusta górska przestrzeń. Oglądając obraz uważniej, odkrywamy, że w tych górach artysta umiejscowił dwie twierdze, dwa miasta. Po lewej stronie na stromej skarpie widać drapieżny zamek, cytadelę zapewniającą bezpieczeństwo swoim mieszkańcom.  Po prawej, za purpurowym płaszczem Jonatana, ukrywa się drugie, znacznie rozleglejsze miasto, otoczone murami, z wyraźnie zaznaczoną wysoką wieżą w samym środku.

Dwa miasta są w kulturze chrześcijańskiej przedstawieniem równie powszechnym i zrozumiałym jak motyw wędrówki (widoczny i na tym obrazie) czy alegorie Ojcostwa i Macierzyństwa. W tym konkretnym przypadku mamy do czynienia ze starym i nowym Jeruzalem, z Jerozolimą ziemską i niebiańską, ze starym i nowym Testamentem. Wędrówka dwóch młodzieńców od jednego do drugiego miasta stała się obrazowa alegorią wędrówki człowieka ku zbawieniu. To nowe Jeruzalem czyli Królestwo Niebieskie jest celem ich marszu.

Ale należy pamiętać, że Dawid jako przodek Mesjasza stał się w symbolice chrześcijańskiej figurą Chrystusa. Dopiero całość historii oraz dwa miasta ukazane w pejzażu tłumaczą głęboką treść , którą – w zamierzeniu twórcy – powinien rozpamiętywać oglądający obraz pobożny chrześcijanin. Jonatan staje się obrazem duszy każdego z nas, ponieważ tylko przyjaźń z Chrystusem i wspólna z Nim wędrówka, może nas zawieść do Zbawienia. Zatem warto podążać śladem takiej przyjaźni.